Kiedy wychodzimy na ulice?

Wzrasta napięcie w Rudzie Śląskiej. Jeśli rząd będzie dalej chciał zamknąć wszystkie kopalnie w mieście - górnicy ruszą na Warszawę

Rządowe plany likwidacji trzech Ruchów kopalni Ruda wstrząsnęły miastem. Tysiące górników oraz mieszkańców Rudy Śląskiej jest oburzona planami dotyczącymi ich kopalń. Jeszcze przed oficjalnym spotkaniem strony rządowej ze związkami zawodowymi na rudzkich kopalniach tworzono nieformalne sztaby protestacyjne złożone ze wszystkich związków zawodowych. Dopiero wycofanie    z oficjalnego przedstawienia planów likwidacyjnych zawiesiło protesty. Ale wciąż nie ma ostatecznej decyzji. Ma powstać nawet specjalny zespół z udziałem parlamentarzystów. Jednak na razie to tylko plany. Sytuację pogarsza jeszcze bardziej pandemia koronawirusa. Napięcie w mieście, jak i na całym Śląsku rośnie. Na gorąco sprawdziliśmy atmosferę w Rudzie Śląskiej. Udaliśmy się do biura ZZG w Polsce w Ruchu Halemba. Jesteśmy świadkami, jak przychodzą zbulwersowani pracownicy pytając, kiedy jedziemy na Warszawę. Drzwi się nie zamykają. Wciąż biuro odwiedzają nowe osoby. Jak słyszymy, nie mogą zrozumieć takich głupich pomysłów, a kiedy słyszą, że posłowie głosują ustawy dające kolejne gigantyczne podwyżki uposażeń w zasadzie nie mają wątpliwości, gdzie władza ma swoich obywateli i że są gotowi do walki o pracę i chleb dla swoich rodzin. Kilka osób zgodziło się dla „Górnika” skomentować sytuację w Rudzie Śląskiej.

Jarosław Gedtke, wiele lat pracował w ścianie, obecnie w dziale strzelniczym kopalni Halemba. Żali się „Górnikowi”: kopalnia Ruda to duży zakład i zwolnienie kilku tysięcy ludzi byłoby w mieście ogromnym problemem. Tym bardziej, że kopalnia w ostatnim czasie zrealizowała wiele inwestycji. Np. pokład 405 ma wysokie ściany, nowy sprzęt do wydobycia. Likwidacja kopalni, w takim momencie to jest decyzja polityczna – mówi Gedtke. Ludzie są zdezorientowani i pełni obaw co będzie dalej. Do rozmowy włącza się p.o. przewodniczącego ZZG w Polsce Zbigniew Zatorski: nikt nie konsultował ze związkami takich planów. Pracownicy są przerażeni informacjami jakie docierają na kopalnię. Jeśli ktoś mówi o niezadowalających wynikach kopalni, to za wyniki odpowiedzialny jest zarząd firmy, a nie górnicy pracujący w pocie czoła na dole w kopalni. To właśnie pracownicy swoim poświęceniem i zaangażowaniem w pracy doprowadzili do tego, że kopalnia jest przygotowana, aby dalej wydobywać węgiel z pokładów 405 L, 414, 402 K czy 410, w którym obecnie drążymy trzy przodki, a ma być tam kilkanaście ścian do wydobycia. Posiadamy nową pompownię na poziomie 1030, obecnie budowana jest również centralna klimatyzacja do rozjeżdżanych rejonów. Poczyniono wiele inwestycji za grube miliony zł. Kto odpowie za takie marnotrawstwo? – pyta przewodniczący Zatorski. Strona społeczna nie widziała żadnych analiz czy opracowań mówiących, że wydobycie węgla w kopalni się nie opłaca.

Adam Kulpok – pracownik oddziału „S” mówi nam, że to był i wciąż jest szok dla rudzkich górników, kiedy usłyszeli o planach wobec Rudy. Możliwość takiej niegospodarności i utraty miejsc pracy woła o pomstę do nieba. Przeszedłem z kopalni Makoszowy i wiem jak trudno znaleźć pracę. Nie każdy sobie poradzi. Nikt nie mówił, czy byłaby możliwość przejścia do innych kopalń? Na jakie stanowiska? Z jakim wynagrodzeniem?  Co z dojazdami? Wszystkie nasze wątpliwości pozostają. Rząd nie daje na nie żadnej odpowiedzi – mówi Kulpok.

Zenon Czarnota - wiceprzewodniczący ZZG w Polsce w Ruchu Halemba wylicza, że w pokładach 410 jest planowanych nawet kilkanaście ścian. Dobry węgiel do wydobycia bez większych zagrożeń na różnych poziomach: 830m, czy 1030m. Przodki jadą pełną parą. Za 2,3 miesiące zaczniemy tam zbroić ściany. Ludzie w Rudzie Śląskiej są wkur… . Przodek robi szybciej i szybciej, ciągle wszystkich się pogania, a teraz mówi się o likwidacji naszej kopalni? To jakaś paranoja. Ludzie mówią wprost o proteście. Chcą jechać do Warszawy. Wiedzą, że to odgórna decyzja i trzeba powiedzieć głośne: NIE! Nie będziemy drugim Wałbrzychem. Likwidacja kopalń w naszym mieście byłaby dramatem dla wszystkich mieszkańców. Nie dopuścimy do powtórki, jaka była za czasów Buzka – ostrzega wiceprzewodniczący Czarnota.

Rządowym planom dziwi się również Dawid Kolebuk - członek zarządu i pracownik działu GZL: pogłoski o likwidacji kopalni Ruda wiążą się z obawą o miejsca pracy, ale także z dużą nerwowością i wkurzeniem załogi, ponieważ tyle rzeczy zostało zrobionych, aby kopalnia mogła normalnie funkcjonować.  Przecież w Halembie przeprowadzono bardzo poważne, milionowe inwestycje. I co teraz, wszystko ma być zlikwidowane, jedną decyzją rządu, a ludzie mają iść na bruk?

- Na zakładzie przeróbczym pracowałam wiele lat. Nie ma tam kobiet młodych, tylko pracownice z długim stażem pracy. Plany likwidacji kopalni to dla nas tragedia. Kopalnia dla wielu z nas jest jedynym źródłem utrzymania – mówi „Górnikowi” Agata Komosa - wiceprzewodnicząca naszego związku w Halembie, pracująca na co dzień w dziale kontroli jakości węgla DKJ/K. I dodaje: rząd nas oszukał, przeciągali to wszystko, aby do wyborów, a po miesiącu mówi się nagle o likwidacji wszystkich Ruchów kopalni Ruda. Większość pracowników kopalni to mieszkańcy Rudy  Śląskiej i okolicznych miast żyjący z pracy w kopalni.  Kto zatrudni kobietę po pięćdziesiątce i bez wyższego wykształcenia - pyta Agata Komosa. Przecież wszyscy wiedzą, że jak w mieście zamkną kopalnie, to za tym ciągnie się cały łańcuszek firm współpracujących z kopalnią jak również inne zakłady, czy sklepy, które w krótkim okresie po likwidacji kopalni mogą mieć problemy z normalnym funkcjonowaniem czy po prostu mogą przestać istnieć  – mówi Agata Komosa.

- Na razie nie wiemy co będzie dalej, jaka czeka nas przyszłość. Ma powstać specjalny zespół z udziałem strony społecznej , który przygotuje program naprawczy polskiego górnictwa, ze szczególnym uwzględnieniem Polskiej Grupy Górniczej. Ale póki co, nawet nie powstał ogólny zarys nowego programu dla górnictwa,  po którym będą mogły zacząć działać zespoły problemowe, w tym nasz – mówi przewodniczący Zatorski. Zdecydowanie nie godzimy się na likwidację kopalni Ruda. Rząd chce skazać mieszkańców na bezrobocie i problemy dla tysięcy rudzkich rodzin, choć tak lekką ręką wykłada na 500 plus czy bon turystyczny, a chce z Rudy Śląskiej zrobić getto biedy. Czy górnik pracujący np. kilkanaście lat w zawodzie ma nagle zmienić go i nauczyć się składać komputery? - pyta przewodniczący Zatorski. Nasze załogi są gotowe do obrony miejsc pracy. Ludzie przychodzą i pytają, kiedy organizujemy wyjazd do Warszawy. Tu chodzi o pracę, chleb dla rodzin. Pracownicy nie odpuszczą. Gniew pracowników jest olbrzymi. Dziwią się pomysłom likwidacji, tym bardziej, że miał być realizowany plan powolnego wygaszania Ruchu Pokój  z systematycznym przechodzeniem załogi na sąsiednie Ruchy: Bielszowice i Halemba. Tymczasem rząd oferuje nam bruk! Na to nie pozwolimy – komentuje „Górnikowi”  Zbigniew Zatorski. Kiedy wychodzimy na ulice? – przychodzą i pytają oburzeni pracownicy Halemby.

Jarosław Bolek