Protest w JSW

Pikiety w Jastrzębiu, Mikołowie i w Katowicach zorganizowały 1 lipca  reprezentatywne związki zawodowe w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Zarzucają one władzom spółki brak rzetelnego dialogu i łamanie praw pracowniczych i związkowych.

Kilkuset  związkowców demonstrowało swoje niezadowolenie pod siedzibą spółki oraz pod mikołowskim biurem europosłanki Izabeli Kloc i katowickim biurem poselskim premiera Mateusza Morawieckiego. W petycji skierowanej do premiera  reprezentatywne organizacje związkowe JSW SA zażądały odwołania pani Barbary Piontek z funkcji prezesa Zarządu JSW, odwołania Tomasza Dudy z funkcji członka Zarządu JSW, zmian w składzie Rady Nadzorczej JSW oraz "spowodowania aby do JSW S.A. trafiły osoby znające się na górnictwie, ale także przygotowane i kompetentne w zakresie zarządzania". Protestujący zarzucili zarządowi JSW wiele zaniedbań dotyczących między innymi wydobycia, rozwoju spółki oraz brak dialogu. Dodatkowo protestujący sprzeciwiali się również polityce firmy. Ich zdaniem sterowanej z góry przez lokalnych polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Przemawiający wspominali również o problemach całej górniczej branży jak choćby o problemie braku odbioru zakontraktowanego węgla przez państwowe koncerny energetyczne. - Panie premierze! Nie pozwolimy na to, żeby powtórzył się w Jastrzębskiej Spółce Węglowej 2015 rok. Bardzo chętnie chwalicie się tym, że tam było strzelanie do górników, że wtedy nie było dialogu... Dzisiaj też nie ma dialogu! – podkreślił podczas pikiety jeden z liderów związkowych. Przemawiający podkreślali, że problem niekompetencji wśród kadr zarządzających państwowymi spółkami węglowymi jest znacznie szerszy i dotyczy nie tylko JSW.

- Wzięliśmy udział w proteście – mówi nam Mateusz Nabiałczyk – przewodniczący ZZG  w Polsce w KWK Knurów – Szczygłowice Ruch Knurów, ponieważ nie mamy zamiaru przyglądać się, jak toczone w Biurze Zarządu JSW wojenki paraliżują pracę kopalń. Pracodawca, gospodarz powinien dbać i pilnować, a nie dezorganizować i wprowadzać zamęt. Pracownicy potrzebują stabilności i przewidywalności, planowanie produkcji powinno przebiegać w sposób płynny, a decyzje „góry” ułatwiać i usprawniać pracę załogi. Proste, ale chyba nie wszyscy to rozumieją. Dla nas jest to oczywiste – sypie się węgiel, przodki robią metry, czyli nie mamy się co martwić o miejsca pracy i wypłaty, a idącą hossę należy wykorzystać maksymalnie i wyciągnąć wnioski z poprzedniego cyklu koniunkturalnego.

Jarosław Bolek