Unijny bat i drożyzna

Nowy pakiet dyrektyw Komisji Europejskiej tzw. Fit for 55 drastycznie zaostrza politykę klimatyczną w niemal każdej gałęzi gospodarki. W efekcie może doprowadzić do likwidacji wielu firm w niemal każdej branży i gigantycznych podwyżek dla przeciętnego obywatela. Gwałtowny wzrost cen energii i ciepła oraz paliw to tylko niektóre ze skutków zarządzeń unijnych technokratów.

W efekcie zastosowania nowych przepisów unijnych (Komisji Europejskiej) do 2030 cała UE ma ograniczyć emisje gazów cieplarnianych o 55 proc., a do 2050 stać się całkowicie neutralna dla klimatu. 14 lipca, Komisja Europejska ogłosiła szczegóły planowanych zmian. Nowe klimatyczne rygory będą obowiązywać dla elektroenergetyki, budynków, ciepłownictwa, transportu, przemysłu, rolnictwa i leśnictwa. Cały projekt jest konsekwencją przyjętego w 2019 roku Zielonego Ładu.

Ma się zmienić system opodatkowania paliw płynnych, gazu, węgla i elektryczności. Nowa unijna dyrektywa (projekt zmian dyrektywy 2003/96/WE) pociągnie za sobą odczuwalne podwyżki cen paliw i węgla. Jak prorokują niektórzy specjaliści już za dwa lata cena benzyny może podskoczyć nawet do kwoty 8 zł. A od 2035r wszystkie produkowane samochody mają być zeroemisyjne. W naszym kraju, gdzie jeździmy raczej starszymi samochodami oznacza to kolejne wyrzeczenia finansowe.

Komisja Europejska w ramach pakietu dyrektyw chce zmienić Europejski System Handlu Emisjami (EU ETS) obejmujący największe źródła emisji gazów cieplarnianych w UE – fabryki, elektrownie oraz lotnictwo. To oznacza, że jeśli firmy chcą prowadzić działalność, muszą kupić pozwolenia na emisje dwutlenku węgla. Mogą to zrobić w ramach aukcji organizowanych przez państwa członkowskie lub – w określonych przypadkach – otrzymują je za darmo. Liczba tych pozwoleń, z roku na rok spada, przez co ceny rosną. Obecnie wynoszą już nawet 50 euro za tonę. Komisja Europejska chce rozszerzyć system EU ETS o transport morski. System ma objąć też transport lądowy i budownictwo w ramach tzw. „mini-ETS”, czyli bliźniaczego programu. To, jak przewidują eksperci, będzie trudne do zaakceptowania przez niektóre państwa członkowskie, w tym Polskę, gdzie większość domów jest nieefektywna energetycznie. KE chce też usunąć zwolnienia i ulgi podatkowe energii elektrycznej i produktów energetycznych promując tzw. czyste ( czytaj: nie węglowe) technologie.

Obniżenie liczby pozwoleń EU ETS spowoduje jeszcze większy wzrost ich cen. A to najkrótsza droga do plajty wielu przedsiębiorstw. W państwach opartych na surowcach kopalnych przez unijne opodatkowanie wzrosną ceny za prąd. To nie wszystko kolejne z rozporządzeń, w sprawie „wspólnego wysiłku redukcyjnego”, przypisuje każdemu z państw członkowskich zaostrzone cele redukcji emisji z budownictwa, transportu drogowego, krajowego transportu morskiego, rolnictwa, odpadów i drobnego przemysłu. Są różne dla poszczególnych krajów i zostały opracowane na podstawie PKB na mieszkańca. Cel dla Polski może zwiększyć się z obecnych 7 procent redukcji do 16 lub nawet ponad 30 procent, w zależności od zastosowanej metody podziału.

- Pakiet Fit for 55 może skutkować dla polskiej gospodarki i obywateli zwiększeniem ubóstwa energetycznego. Energetyka zmuszona będzie jeszcze bardziej ograniczać emisje, bo produkcja energii będzie coraz droższa aż stanie się nie opłacalna z uwagi na ceny emisji CO2. To grozi również przyspieszeniem likwidacji górnictwa. Gospodarstwa domowe zostaną narażone na gwałtowny wzrost cen energii i ciepła. Nawet wprowadzenie podatku granicznego temu nie zapobiegnie. Będzie wprawdzie zapobiegać „wynoszeniu” emisji poza UE, ale nie zwolni polskich przedsiębiorców z wydatkowania środków na inwestycje niskoemisyjne. Wzrosną też  koszty cementu i stali – komentuje „Górnikowi” pomysły Komisji Europejskiej – Arkadiusz Siekaniec – wiceprzewodniczący ZZG w Polsce.  

KE stawia na OZE. W 2030 roku 40 proc. energii ma być produkowanych przez OZE. To o 8 proc. więcej niż obecnie obowiązujący cel. Ważnym narzędziem do ograniczenia CO2 ma być modernizacja budynków. Co roku 3 proc. budynki administracji publicznej będzie musiała zostać odnowiona tak, by ograniczyć zużycie energii elektrycznej.

Kolejne rygory dotyczą zaostrzenia norm emisji CO2 dla pojazdów osobowych i dostawczych. Nowe auta w 2030 roku mają emitować o 55 proc. mniej CO2 niż w 2021. W 2035 roku wszystkie nowe zarejestrowane samochody mają być bezemisyjne.

Unijni technokraci biorą się również za samoloty i statki. Dyrektywa w sprawie infrastruktury paliw alternatywnych wymaga, aby samoloty i statki miały dostęp do czystej energii elektrycznej w głównych portach i lotniskach. Inicjatywa ReFuelEU Aviation zobowiąże dostawców paliw do stosowania niskoemisyjnych e-paliw. Inicjatywa morska FuelEU określi maksymalny limit emisji ze statków zawijających do portów europejskich.

Jak mają podołać gospodarki krajów uboższych, do których należy i Polska? Komisja Europejska proponuje, by państwa na swoim terenie wprowadziły „działania łagodzące skutki tej rewolucji" i podpowiada obniżenie w zamian innych podatków lub realizację bezpośrednich rekompensat dla obywateli.

Jarosław Kowalski